Wernisaz wystawy
Sabine Richter - Struktura Wspomnien
10.03.2006 godz 18.00, Centrum Sztuki i Techniki Japonskiej manggha


Adam Budak:
Mikro-narracje o rzeczach zwykłych. Śledząc struktury pamięci

W fotograficznych i rzeźbiarskich pracach Sabinę Richter interesuje koegzystencja różnych form - ich wzajemna konfrontacja jest dominującym elementem narracji w kadrach zmieniających się w matrycę kształtów i struktur. Sztywność klasycznej geometrii zawsze koresponduje tu z płynnością percepcji, dając początek obrazowi jako niesamowitemu melanżowi precyzji i przypadku. Ciągły przepływ i oscylacja pomiędzy dwuwymiarową powierzchnią a trójwymiarową konstrukcją, zbudowaną ze światła i stali, stanowią charakterystyczną cechę fotografii Sabine Richter. Jej obrazy po mistrzowsku pokazują cienie z ich dyskretną poezją, która niesie potencjał emocjonalny, a jednocześnie racjonalizuje istnienie efemerycznej formy. Światło - a szczególnie światło słoneczne - kontroluje i modeluje strukturę, równocześnie wiodąc rozum i zmysły w ich podróży przez imaginacyjne i rzeczywiste przestrzenie. Światło w rzeczy samej wyszukuje inny obszar, nowo rodzące się terytorium, jeszcze niejasne i nieznane, a jednak pełne euforii, życia oraz przestrzeni. To swoista ceremonia iluminacji. Cień jest tu zarazem obecnością i pamięcią, elementarnym dowodem istnienia i jego duplikatem, materiałem archiwalnym, jak i najwierniejszym towarzyszem. Fotograf ostrożnie wychwytuje te powtarzające się motywy, jak gdyby starając się zachować pierwsze wrażenie i ulotność chwili. Na pierwszy rzut oka, obraz nasączony jest samotnością, a pewien rodzaj melancholii rysuje tu wykres nasilenia się emocji: implikuje różnorodność i - jako taki - zawsze tworzy przestrzeń dla wzajemnej relacji, która wkrótce zamienia całe otoczenie w polifoniczną symfonię z harmonijną, rytmiczną sekwencją podstawowych elementów. W tej fotograficznej budowli podkreślone zostają punkty węzłowe i połączenia, powtarzające się niczym w transowym, ledwo wyczuwalnym rytmie, tworząc mentalne i fizyczne assemblages - intrygujące zarówno swą niewidzialnością, jak i formalną wszechobecnością w tkance miejskiej, nieustannie generując nowe wielorakie znaczenia i odczucia.

Fotografując swe tematy, Sabine Richter zainteresowana jest samogenerującą się formą, która wkracza w mozaikowy konglomerat uczuć i przestrzennych doznań. Zbyt nieśmiała, by wyrazić swój kompletny kształt i zbyt delikatna, by ukazać swe tajemne zaułki, przestrzeń (i czas...) pokrywa się siecią niewidzialnych gestów, pojawiających się tylko nagle i niespodziewanie, jak niezauważone i niewinne grymasy na ludzkiej twarzy, zdradzające wewnętrzne prawdy i pragnienia. To, co architektoniczne czai się pomiędzy niestabilnością a równowagą, pełną łagodności ciszą a wulkaniczną dynamiką, jako fragment lub ślad, dowód solidności, poetycki element przenikający przez uwodzicielskie krzywizny, gdzie światło ukrywa się ze zmiennym nasileniem. Sabine Richter fetyszyzuje powierzchnię, zamienia ją w ekran pamięci, na którym pojawia się refleksja i zaczyna nowa narracja, wzmocniona przez niezwykle hojne spojrzenie artysty. To zwierciadło obecności, wysublimowana próba zamrożenia czasu i odciśnięcia go w fotograficznej ramie rzeczywistości. Powierzchniowe napięcia dynamizują prace Sabiny Richter, w których zwykłe struktury kontrolowane są przez oko aparatu i porządkowane przez rygor kadru. Przestrzeń jako taka podlega subtelnemu procesowi radykalnego upodmiotowienia. To, co publiczne łączy się z tym, co intymne w tej próbie opowiedzenia historii o introspektywnym zewnętrzu, o miejskim podmiocie uchwyconym pomiędzy tym, co codzienne a tym, co uniwersalne. To przestrzeń dziwnie cicha, choć prawdziwie fenomenologiczna i intuicyjna, poskromiona lecz potężna, fragmentaryczna, niezależna i bardzo ekspresyjna we wszechogarniającym liryzmie; poddana redukcji, żyzna platforma potencjalnych możliwości, gdzie bardzo rozsądny i oszczędny język formalny nieustannie przeplata abstrakcję z tym, co prawdziwe i realne.

W swej krakowskiej serii fotograficznej, Sabine Richter skupia się na tym, co marginalne, zapomniane, opuszczone albo zdegenerowane. Place budowy - niedokończone miejsca konstrukcji, czekające na realizację - to jej ulubione scenerie, zawsze przeciwstawione "innemu" znajdującemu się w pobliżu, albo poddane kompozycyjnej odwrotności. Tutaj pojawia się także historia, jako konstrukt osobisty, ale i kolektywny, kształtujący pamięć i pamiętanie. W intrygującej oscylacji pomiędzy pojawianiem się i znikaniem, powiedzianym i niewypowiedzianym powraca historia niemożliwego. Lśniące odbicie wybitnego przykładu secesyjnej architektury jednego z najlepszych polskich teatrów w brudnej kałuży deszczowej wody na bruku Placu Szczepańskiego; podobne do chmur kształty na ciepłej powierzchni Plant flirtujące z tą szczególną okolicą miasta, czy podobne do duchów postaci, niczym fantomy, znaki (utraconej) społeczności, uwięzione w zbyt wąskim, zwierciadlanym kadrze sklepowej witryny.


To fotografia zmysłowa: można czuć łagodne ciepło słońca Plant, można oddychać powietrzem nad dachami Krakowa o zmierzchu, można intensywnie doświadczać na pozór nieważnych miejsc, pełnych ulicznego ruchu. W fotograficznym portrecie Krakowa Sabine Richter, bardziej niż kiedykolwiek indziej, ukazuje się nam jako fotograf tego, co zwykłe i elementarne: za Michelem de Certeau, jak voyeur i przechodzień, uważnie konstruuje mikro-narrację, łącząc ją z poruszającym się i przemieszczającym się w przestrzeni miejskiej ciałem. To rodzaj "poetyckiej geografii" miasta, gdzie pragnienie odczytania jego tekstu zbiega się z próbą stworzenia mapy niemal mitycznego doświadczenia przestrzeni.