Prasa o nas - Pawel Glowacki: Wyznania szczerego entuzjasty teatru Miasto szarego psa
2008-12-03 , Zródlo: Dziennik Polski


Gdy pies staje na dwoch lapach - ludzie przesadzaja z humanistycznym optymizmem. Przywoluja stara ironie Menandra: "Homo sum; humani nil a me alienum puto" - i syci sa. Co, nie rozumie pies po lacinie? Powiemy po naszemu. Jestem czlowiekiem i nic, co ludzkie, nie jest mi obce - zwlaszcza pozycja wyprostowana. Wiec dzien dobry, nowy kolego! Oto dlon na przywitanie...

I klepia ludzie psa po ramieniu, cygarem czestuja, pogaduche wszczynaja, na kawe prosza, ba, wspolne interesy proponuja, bo czemu nie, skoro nowy kolega najwyraxniej swoj chlop jest, humanistyczny bardzo. Nie ma co pytac, czy zna i lubi, dajmy na to, "Krola Olch" Goethego. Wiadomo, ze tak. To samo z operami, nie inaczej z wielkimi bajkami swiata - chocby szekspirowskimi, co mroczna nature czlowieka zglebiaja. A ze bywa, iz nowy troche nieprzyjemny jest w obejsciu - moj Boze, ktoz nie ma ulomnosci! Jak to tam szlo? Oko i belka w oku? Nie rzucac kamieniem? No wlasnie. Miluj blixniego, jak siebie samego. Witaj, nowy blixni!... I wtedy nic nie da sie zrobic. Calkiem jak w wyrezyserowanej przez Heinera Müllera "Karierze Artura Ui". Gdy Ui stanie na dwoch lapach - bedzie za pozno na ocalenie.

Na razie nie wstaje. Jeszcze czlapie na czworakach. Swiat wciaz moze cieszyc sie zyciem. Jeszcze troche tak. Szary pies z przylizana czarna grzywka jeszcze sie nie podniosl. Weszy, dyszy z wywalonym ozorem, z golej skory reki smiesznie ludzkimi zebami wygryza pchly. Pieciopalczasta lapa drapie cieple pachy. Jeczy. Wysoko nad Chicago cudny glos spiewa Schuberta - piesn do slow "Krola Olch" Goethego. Pies podnosi tylna noge - znaczy miasto zoltym smrodem. Ma krwawiace dziasla. Z jezyka kapie czerwien. To jedno sie nie zmieni.

Gdy wreszcie stanie na dwoch lapach, wciaz bedzie pchal pazury do pyska, by ukoic kolebiace sie zeby. Sluchajac mniej badx bardziej slodkiego laszenia sie don gangsterow Chicago, sluchajac, jak cala ta menazeria indywiduow ociekajacych wszelka ulomnoscia, obwieszonych grzeszkami, lixnietych ciemnoscia, jak cale to nieskore do rzucania kamieni stado blixnich z belkami w oczach chce go miec po swojej stronie - plul bedzie czerwienia. Ale to za chwile. Na razie jest jeszcze na czworakach. Na razie swiat jeszcze nie slyszal jego zawrotnej wersji starej ironii Menandra: Jestem psem i nic, co ludzkie, nie jest mi niesmaczne.

Nie znam doskonalszego otwarcia opowiesci teatralnej. I poza Martinem Wuttke - nie znam aktora, ktory by w etiudzie krotkiej, rozpietej miedzy Schubertem a zoltym smrodem na murze, potrafil tak krystalicznie i dojmujaco ustawic intonacje i dotknac sedna nastepnych trzech godzin opowiesci. Gdy Wuttke - Arturo Ui o krwawiacych dziaslach, szary pies z przylizana grzywka - wreszcie sie podniesie - bedzie jasne, potwornie jasne: arcydzielo Brechta to arcydzielo o nieuchronnosci. Pies staje na dwoch lapach - i jest juz za pozno na ocalenie. Pies zje miasto. Pies zje swiat.

Spetany psimi tikami, z gardlem dxganym cala skala zwierzecych spiewow - od skowytu po pisk, metodycznie, niczym matematyk wciaz gestniejacej w nim czerni, bez zmruzenia oka rozpruje gangsterski trust kalafiorowy, pozre ciemne interesy slabych, opornym przegryzie gardla. Groteskowy, lodowaty w swych furiach, zawsze ostateczny. Bezwiednie powtorzy potwornosci szekspirowskiego Ryszarda III, lecz nigdy nie zdola blagac: "Krolestwo za konia!". Z milosnych oper wexmie tylko dno - spolkowanie. A menazeria gangsterska bedzie niczym menazeria bezwolnych marionetek w tanim teatrzyku. Bo tutaj, w miescie psa, ktory stanal na dwoch lapach, nic juz nie da sie zrobic. Mozna tylko czekac. Pokornie i nie na ocalenie.

Goryczy tej kolosalnej bezwolnosci nie sposob przelknac. Müller nie ma litosci dla zadnych form sentymentalizmu, gier psychologicznych, patosu cierpienia, scenicznego baroku. W jego "Karierze Artura Ui" nie splywa lza. Dlatego czern, co puchnie na scenie prawie pustej, jest tak lepka, tak nieuchronna. I cos jeszcze - zadnych zludzen, ze to koniec. W finalnej, kolosalnej scenie, Müller streszcza dokonany los zjedzonego miasta. Uspokojenie? A skad pewnosc, ze to nie zapowiedz jutra? Ze nie powtorzy sie szary pies?

Festiwal "Dedykacje - Brecht". Berliner Ensemble. "Kariera Artura Ui" Bertolta Brechta. Rezyseria Heiner Müller. Scenografia Hans Joachim Schlieker. Wystep w Teatrze im. Juliusza Slowackiego.