Prasa o nas - Fritz Kater - "Czas kochania, czas przemijania"; "Miasto jako zdobycz" René Pollescha
Gazeta Wyborcza Ogólnopolska:
Spotkania z językiem i kulturą niemiecką zakończone.
Joanna Targoń 01-02-2004

Tłumy na spektaklu Thalia Theater, warsztatach, czytaniach, spotkaniach, pokazie przedstawienia Pollescha. Leniwy nurt krakowskiego życia teatralnego ożywił się - może nie tylko na chwilę.

Podczas kończącej SZUM dyskusji dyrektor Starego Teatru Mikołaj Grabowski wręczył wizytówkę młodemu autorowi dramatów Szymonowi Wróblewskiemu, który dopominał się o otwarcie Starego na debiutujących autorów. "To niech pan przyjdzie, przecież ja nie wiem o pana istnieniu, a pan o istnieniu Starego Teatru wie. Zostawi mi pan sztukę, przeczytam..." - powiedział.
Potrzebne sztuki!
W Niemczech, jak przypomniała prof. Małgorzata Sugiera, rocznie odbywa się 298 prapremier współczesnych sztuk. Nam jeszcze do tego daleko, ale rosnące zainteresowanie najnowszą dramaturgią może doprowadzi do tego, że sztuki te będzie można oglądać, nie tylko czytać. Nawet w formie warsztatów, niekoniecznie gotowych spektakli. Jest szansa, że w tej masie pojawi się coś ciekawego. Podczas dyskusji okazało się, że nowe teksty są w Krakowie poszukiwane - potrzebuje ich i PWST, gdzie studenci reżyserii i dramaturgii organizują czytania polskich dramatów, i forum baz@art, które odbędzie się w październiku w Starym Teatrze. Nic, tylko pisać...
Takie nieoczekiwane konkretne korzyści przyniósł SZUM, poświęcony literaturze w teatrze. Literaturze niemieckiej w teatrze niemieckim - ale też polskim, bo czytania niemieckich sztuk przygotowywane były w krakowskiej PWST, przez studentów aktorstwa, reżyserii i dramaturgii. Studenci brali też udział w warsztatach z Moritzem Rinke, autorem dramatów - uczyli się pracy nad tekstem, dopisywali sceny do sztuki Rinkego, pisali monologi wewnętrzne wylosowanych na początku zajęć kolegów z warsztatów.
Anarchista Pollesch
Gotowe przedstawienia pokazano dwa. Jedno co prawda na wideo, ale za to świetne i znakomicie sfilmowane. "Miasto jako zdobycz" René Pollescha - niezwykle zabawne, ale stawiające przygnębiające diagnozy współczesnemu światu. Czwórka aktorów, uwięzionych na scenie-mieszkaniu, boryka się z rzeczywistością i ze sobą.
Rzeczywistość jest groteskowa i nieprzyjazna, ludzie usiłują ją jakoś zrozumieć i oswoić słowami - ale wyrzucają z siebie słowa cudze, przetworzone (i doprowadzone do absurdu) fragmenty rozpraw naukowych czy gazetowych mądrości. Dziki wrzask kończący monologi, szalone idiotyczne zabawy (np. w horror klasy B czy fikanie koziołków) w przerwach - tak wyglądają próby rozładowania nieznośnego napięcia, presji, jakiej poddawany jest człowiek we współczesnej cywilizacji. Nadkabaret Pollescha jest anarchistyczny, ostry, nie uznający żadnych świętości, świetnie zagrany - i bardzo śmieszny.
Melancholia i ironia
Tematem pokazanego w Starym Teatrze "Czasu miłości, czasu umierania" Fritza Katera (Thalia Theater w Hamburgu) było dojrzewanie i przemijanie. Sztuka (wyreżyserowana przez autora) jest właściwie poematem w trzech częściach. Rozgrywa się w skromnych dekoracjach - trzy ściany z zielonymi lamperiami, paździerzowa skrzynia tapczanu postawiona na sztorc, metalowe grzejniki.
W pierwszej części wszyscy aktorzy wspominają młodość. Wspomnienia, czasami odgrywane, czasami tylko wypowiedziane, przepływają między nimi - postaci stwarzają się na chwilę, znikają, zamieniają się w inne.
Druga część to powrót do młodości, spędzonej w NRD. Szkoła, dom - zwyczajne życie. Ale spektakl nie jest ani rzewnie nostalgiczny, ani ostro polityczny. Istnieje owszem mur, dysydenci, ucieczki, groźny nauczyciel wf, ale pokazane jest to lekko, z tą samą ironiczną, melancholijną błazenadą co szkolne perypetie bohaterów. Każdy z aktorów gra kilka postaci, nie starając się nawet zbytnio o wiarygodność tych zmian. Wystarczy peruka czy płaszcz. Przywołane z przeszłości postaci są groteskowe, pokazywane raczej przez aktorów niż grane. Czy rzeczywistość NRD była taka, czy tak pojawia się we wspomnieniach? Z dystansem, ironią ale i akceptacją, bo co można poradzić na to, gdzie się człowiek urodził.
Trzecia część to historia miłości wielkiej, nagłej i nieszczęśliwej. W innym świecie, po upadku muru, opowiedziana ostrzej i poważniej. To czas dojrzałości i samotności - historia rozgrywa się między dwojgiem ludzi, inni pojawiają się tylko jako przechodnie. Zmieniło się wszystko, ale nie znaczy to, że nastała ogólna szczęśliwość. W sztuce Katera historia jest tłem - najważniejsi są ludzie.

|